Świąteczna Bajeczka o Pierwszej Gwiazdce
W pokoju pachniało choinką i barszczem, a w tle słychać było, jak co roku – kolędy Preisnera. Obok, w swoim łóżeczku, spał jej młodszy braciszek, Antoś – malutki i kruchy, Podopieczny hospicjum.
– Mamo, tato! – zawołała nagle Zosia. – Jest! Wyszła pierwsza gwiazdka!
Rodzice podeszli do niej powoli, a mama zerknęła na śpiącego Antosia, dla którego każdy oddech jest małym zwycięstwem.
– Widzisz tę gwiazdkę? – spytał tata, obejmując Zosię. – Ona mówi nam, że choć wiele rzeczy jest trudnych, choć codziennie walczymy o spokój Antosia i o Twój uśmiech… gdzieś tam, daleko, jest piękne, świetliste życie, które kiedyś wszystko wyjaśni.
– A tutaj – dodała mama, gładząc Zosię po włosach – mamy siebie. Mamy te chwile, które są nam dane. Czasem krótkie, czasem nieidealne, czasem trudne…ale nasze, wspólne.
Zosia spojrzała na Antosia i uśmiechnęła się delikatnie.
– Czy on też widzi gwiazdki? – zapytała szeptem.
– Myślę, że on czuje ich światło – powiedział tata. – Czuje je w naszym dotyku, w naszych głosach, w tym, że jesteśmy razem. Serce widzi więcej niż oczy.
Wtedy usiedli przy choince i rodzice opowiedzieli jej o pewnym Dziecku, które także przyszło na świat w nocy jak ta – w ciszy, w prostocie, w miejscu, które nikomu nie wydawało się odpowiednie dla Króla.
– Jezus nie urodził się w pałacu – powiedziała mama. – Tylko w szopie. Wśród zwierząt, w chłodzie, w miejscu zupełnie nieidealnym. Pewnie było tam brudno i nieładnie pachniało. A jednak to On przyniósł światu najwięcej światła.
– Widzisz, Zosiu – dodał tata – czasem to, co nie wygląda idealnie, niesie najważniejsze przesłanie. Tak jak Antoś. On nie może biegać, nie może bawić się z Tobą tak jak inne dzieci… ale każdego dnia uczy nas miłości, cierpliwości i odwagi, których nigdzie indziej byśmy nie znaleźli.
Zosia znów spojrzała na pierwszą gwiazdę. Wydawało jej się, że mieni się jaśniej niż zwykle.
– Ona mówi nam – powtórzyła mama -że nie jesteśmy sami. Że w tym wszystkim, co przeżywamy, jesteśmy razem i jest Ktoś ponad tym, kto nad tym wszystkim czuwa. A kiedyś tam, daleko, spotkamy się wszyscy w wielkim świetle. Ale dziś… dziś ważne jest to, że mamy siebie.
Zosia usiadła obok Antosia, wzięła jego drobną rączkę i powiedziała:
– Najpiękniejszy prezent to nasza rodzina. I to, że jesteśmy tu razem.
A potem usiedli do kolacji – Zosia, mama, tata i cichutko oddychający Antoś. Czuć było w powietrzu atmosferę ciepła i zrozumienia, obecność i miłość, których nie da się kupić ani zastąpić.
Bo choć świat nie jest idealny, choć codzienność bywa trudna, choć życie czasem łamie serce, to wspólne chwile sklejają je na nowo. I to właśnie one są największym cudem tej nocy.
A pierwsza gwiazdka? Świeciła nadal, jak obietnica, że jest takie Światło, które rozświetla każdy mrok.
Z dedykacją i najlepszymi życzeniami,
z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, dla:
Rodziców, Rodzeństwa i Podopiecznych Hospicjum Pomorze Dzieciom
